DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MAM RAKA JAJNIKA-BEZ TWOJEJ POMOCY NIE MAM ŻADNYCH SZANS

10/52000.00

0 % sfinansowane

£ 10
progres
£ 52 000
Cel
1
zrzutek

Informacje o kampanii

CHCIAŁAM URODZIĆ DZIECKO I BYĆ SZCZĘŚLIWA - ZAMIAST TEGO DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MAM RAKA JAJNIKA

Od kilkunastu lat mieszkam w Londynie. Tutaj zaczęłam snuć swoje życiowe plany. Tutaj poznałam swojego męża. Tutaj założyliśmy rodzinę i cieszyliśmy się wspólnym życiem. W Londynie również postanowiliśmy tę rodzinę powiększyć i mieć wspólne dziecko.

NAJPIERW: PROBLEMY Z ZAJŚCIEM W CIĄŻĘ

Bardzo długo nie mogłam zajść w ciążę. W końcu po 7 latach i wielu specjalistycznych badaniach zdecydowaliśmy się na in vitro. Na wstępne badania miałam się zgłosić w kwietniu tego roku. Radość była ogromna, bo byliśmy coraz bliżej chwili, w której powitamy na świecie nasze upragnione dziecko.

POTEM: BADANIE, KTÓREGO WYNIK ŚCISNĄŁ MNIE ZA SERCE

W listopadzie ubiegłego roku poczułam się bardzo źle. Z poważnymi bólami brzucha zgłosiłam się do na londyńskie pogotowie ratunkowe. Dostałam tabletki przeciwbólowe i odesłano mnie do domu. Zalecono, abym zgłosiła się do lekarza rodzinnego. Tego samego dnia ogromny ból powrócił i od tego czasu właściwie nie znikał. Lekarz rodzinny zlecił badanie USG, na które czekałam 6 tygodni. Wynik był niejednoznaczny, więc zlecono dalsze badania.

NA KONIEC: WIADOMOŚĆ, KTÓRA ZWALIŁA MNIE Z NÓG

Po trzech miesiącach chodzenia z obolałym i twardym brzuchem, dowiedziałam się, że mam cystę wielkości 18 cm o ograniczonej złośliwości, z podejrzeniem raka jajnika. Ostatnie USG z 12 stycznia 2019 potwierdziło obecność dwóch szybko rosnących guzów, których każdy był już wielkości dużej pomarańczy.

MALEŃKA ISKIERKA NADZIEI

W dniu 7 marca 2019 przeszłam operację usunięcia guzów obustronnych jajników wraz z jajowodami, prawego jajnika, więzadła żołądkowo-poprzecznego i żołądkowo-śledzionowego oraz wycięcia otrzewnej i węzłów chłonnych. Była to operacja oszczędzająca i dająca mi jeszcze szansę na urodzenie dziecka, pozostawiono bowiem lewy jajnik i macicę.

DEFINITYWNA ŚMIERĆ NADZIEI

Po operacji nastąpiły najdłuższe cztery tygodnie w moim życiu: oczekiwanie na wynik badania histopatologicznego. Rozpoznanie choroby brzmiało jak wyrok: surowiczy rak inwazyjny. To był dla mnie i moich najbliższych wielki szok i cios w serce. Diagnoza zburzyła całą naszą nadzieję, spokój i pozbawiła wszelkich złudzeń.

KONIEC MARZEŃ O DZIECKU, POCZĄTEK STRACHU O WŁASNE ŻYCIE

Konieczna była druga operacja, którą przeszłam 24 kwietnia 2019. Usunięto wówczas pozostałe narządy rozrodcze: macicę i lewy jajnik. Nasze największe marzenie o dziecku zostało zdruzgotane doszczętnie. Dodatkowo wkradł się obezwładniający strach o moje własne życie. Jestem obciążona mutacją genetyczna BRCA1, więc oprócz raka jajnika, który się u mnie pojawił, może mi grozić również rak piersi.

NIE CHCE UMRZEĆ ZA 5 LAT. CHCĘ DOŻYĆ PÓŹNEJ STAROŚCI

W większości rodzajów nowotworów kobiecych, onkolodzy zalecają „leczenie” chemioterapią, jednak najnowsze badania medyczne nie wykazują jednoznacznych dowodów na to, że poddanie się chemioterapii pomaga. Może przedłużyć życie, ale jednocześnie w sposób diametralny obniżyć jego jakość. Z rakiem się nie walczy, tylko eliminuje przyczynę jego pojawienia się. Chemioterapia ma inną taktykę, jest nastawiona na unicestwienie raka, a przy okazji zdrowych komórek. Z tego też względu jest to walka nierówna i przegrana już na starcie.

Mnie również przepisano silną chemioterapię, na którą nie chcę się zgodzić. Nie chcę żyć w strachu, że choroba powróci, że chemioterapia wyniszczy mój organizm, który już nie będzie mógł w sposób naturalny przeciwstawiać się chorobie.

KURACJA, KTÓREJ CHCĘ SIĘ PODDAĆ

Moim zamiarem jest poddanie się zintegrowanej terapii holistycznej, która łączy leczenie tradycyjne, immunologiczne i biologiczne. Kuracje, które są jednostkowo planowane i dostosowane do mnie i mojej choroby, mają na celu odbudowanie naturalnej odporności organizmu, a co za tym idzie naturalną walkę z chorobą. Niestety, koszty leczenia przekraczają mój budżet, szczególnie teraz kiedy w wyniku choroby musiałam zawiesić swoją działalność.

CO TERAZ?

Naprawdę nie mam innego wyjścia. Muszę z całego serca prosić Was o pomoc. Leczenie, któremu chcę się poddać, jest drogie, ale wierzę, że dzięki Waszej pomocy uda się zebrać potrzebną sumę.

Leczenie obejmuje:

- zabiegi hipertermii miejscowej i calego ciała

- infuzje wysokich dawek witamin

- infuzje z kurkuminy

- ozonoterapie.

Koszt wyzej wymienionych terapii, to miesiecznie £2700.

Ponadto zostalam zakwalifikowana do leczenia lekiem immunoonkolitycznym Rigvir, ktory trzeba sprowadzac z Rygi. Cena jednego zastrzyku, to £600, niemniej jednak ilosc takich iniekcji zalezy od wynikow leczenia i moze wahac sie od 2 zastrzykow tygodniowo do jednego w miesiacu.

Podczas leczenia, co 3 miesiące nalezy rowniez wykonać tzw. płynną biopsję (£600), która ukazuje ile jest komórek nowotworowych we krwi. Krew do tego badania przesylana jest do Grecji. Jednorazowo również wykonuje sie test na chemiowrażliwość, ktory kosztuje £1500.

Roczny koszt integracyjnego leczenia raka i dodatkowych badan wynosi £52.000.

DZIĘKUJĘ CI ZA TO, ŻE DOTARŁEŚ AŻ TUTAJ

Z góry dziękuję za każdą formę pomocy i wsparcia. Za datki pieniężne, za dzielenie się moją historią, za modlitwę oraz słowa otuchy i wsparcia.

Anna Tęcza

 

 

 

Historia donacji

Logo Imię Miasto Kraj Data Kwota
 Anonimowa  Leicester  United Kingdom  2020-04-04 £ 10.00

Zrzutka

Serdecznie zachęcamy do złożenia darowizny na wybrany cel.
Formularz darowizny

Kampania została zakończona.

1

Wybierz ile chesz wpłacić

£ 2
£ 5
£ 10
£ 25
£ 50
£ 75
£ 100
£ 250
£ 500
£ 1 000
£ 5 000
£

2

Wpłacasz jako gość lub Zaloguj się

Kampania DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MAM RAKA JAJNIKA-BEZ TWOJEJ POMOCY NIE MAM ŻADNYCH SZANS

3

Rodzaj zrzutki

logo ssl

4

Płatność kartą

Stripe Checkout logo platnosci